8. Koniec wakacji i co z tym zrobić

Wrzesień, zwłaszcza słoneczny, pozwala przetrwać wspomnieniom z gorącego lipca i sierpnia. Jeszcze możemy udawać, że jest nadzieja na praktyczne oderwanie się od codziennych obowiązków, rutyny wyjść i powrotów, oczekiwania na koniec tygodnia i zapomnienia o frustracji niedzielnego popołudnia.

Bez względu na zwyczaje, okoliczności oraz posiadane zasoby, wakacje, urlopy, kanikuła i relaks są cechą lata w większości cywilizowanych oraz obdarzonych zmiennością pór roku krajach rozwiniętych. Czasami można się zastanawiać, jak do tego dylematu podchodzą mieszkańcy krajów, w których słońce świeci 20 godzin na dobę lub w takich, gdzie przez cały rok można jeździć na sankach. Zapewne racjonalnie i z zastosowaniem odrębnej koncepcji „przerwy urlopowej”.

Obywatelom żyjącym według porządku, na przykład rzymskiego, greckiego czy wolnomyślicielskiego, jest trochę trudniej: Przeżywają stres przedwakacyjny, wakacyjny i ten najboleśniejszy: powakacyjny. Podobno są już nawet specjalistyczne usługi psychologiczne, które mają pomagać ofiarom manii wypoczynku w dostosowaniu się do n o r m a l n e g o rytmu dni i nocy według schematu: transport – robota – spanie – transport….

W tak chętnie uczęszczanym przez letnich podróżników regionie, jakim jest Małopolska, wakacyjność włączona jest w ponure tryby „przemysłu czasu wolnego”. Zgodnie z tym paradoksalnym określeniem w czasie przeznaczonym na wypoczynek spora grupa zawodowa – począwszy od kierownictwa dorożki czy fiakra, kończąc na wielkich wydarzeniach prawie kulturalnych czy niby sportowych – pracuje po 12-16 godzin na dobę by wykorzystać owe „5 minut” trwające mniej więcej dwa-trzy miesiące i zarobić tyle, by starczyło do następnej wielkiej majówki. Obywatele Małopolski starają się w tym czasie wyjechać jak najdalej od sunących na południe sznurów samochodów, zadeptanych ścieżek i używania aplikacji w celu rezerwacji wirtualnych miejsc na prawdopodobnych parkingach. To, że niektórzy wybierają miejsca pełne samochodów, gdzie ruchome schody zastąpiły kamienne głazy, a znudzony kelner zażąda od nas aplikacji, pod groźbą wyrzucenia na ulicę, w dodatku nie można się dogadać w żadnym przyzwoitym języku - czyli naszym - to już inna, mentalna, sprawa

Trudno, każdemu należy się wypoczynek, każdy ma prawo dać się oszołomić spryciarzom od first  i last minute, każdy ma prawo chwalić się swoimi wrażeniami i głęboko ukrywać rozczarowania. Taka tradycja.

Jednak ta, pozorna przecież, przerwa w pogoni za sukcesem, zgodnie z definicją przerwy – kończy się. I co teraz począć. Czy uznać z ulgą, że wszędzie dobrze ale…., a może zachęceni podróżami znowu zechcemy skorzystać z okna na świat, obrazić się na jesień i zimę i poszukać pretekstu do prowadzenia interesów w rajach – nie tylko podatkowych. Historycy mają wrażenie, że zezwolenie na wakacyjne podróże było jedną z przyczyn obalenia komunizmu; głód podróży powodował, że Aleksander W., Dżingis Ch., Fernando C. Marco P. oraz Krzysztof K. odkrywali, często wbrew mieszkańcom, nowe zakątki, destynacje oraz braki w infrastrukturze turystycznej.

Zachęcamy do podróżowania. Niestety nasza Power’owa oferta słabo wpisuje się w ideę wypoczynku, jakkolwiek przyjemne z pożytecznym udaje nam się czasem połączyć. Od początku realizacji naszych projektów wsparcia eksportu małopolskich przedsiębiorców uważaliśmy, że trzeba się ruszyć z miejsca, poznać nowych ludzi, miejsca kultury i potrzeby. Pojawiły się precyzyjne i mierzalne strategie działania w skali międzynarodowej i polskie firmy, których marka jest rozpoznawalna prawie globalnie. Chociaż w tym wypadku pojęcie „firma” jest raczej wątpliwe, jakkolwiek „made in Poland” jest całkowicie uzasadnione.

Nie podróżujemy daleko, głównie po Europie, ale za to po Wschodniej i Zachodniej. W najbliższym czasie coraz częściej będziemy namawiać do podróży na Ukrainę. Zwłaszcza kiedy ostatni „turysta” spod znaku Zorro, wróci do domu żeby nacieszyć się suwenirami z podróży: ukradzionym laptopem, zagrabioną lodówką oraz dwoma słoikami kremu czekoladowego ze sklepu otwartego uderzeniami podkutych butów.

I nie liczyłbym raczej na powtórkę z wakacji. Raczej na początek czegoś sensownego. I poza sezonem.

Pozdrawiam J. Adamczyk, Departament Współpracy Regionalnej MARR SA